Opowieść o Duszy i jej Cieniu

Opowieść o Duszy i jej Cieniu

wpis w: Uncategorized | 0

Dawno, dawno temu, była sobie Dusza. Była to Dusza z rodzaju podobnego do delikatnych białych kwiatów albo wysokiej, smukłej trawy z milutkim, miękkim puszkiem na końcu. Dusza pochodziła z krainy Miłości i Prawdy, gdzie niczego jej nie brakowało. Ale bardzo lubiła się uczyć, więc postanowiła opuścić na jakiś czas swoją krainę i wybrać się na Ziemię, która - jak jej mówili - była jednym z najlepszych Uniwersytetów Dusz w całym Universum.  

 

Jeszcze zanim urodziła się na Ziemi, dostała w swojej krainie piękne skarby na drogę. Były to złote talenty do wydania,  diamenty do oszlifowania, projektor kolorowych marzeń do kreowania oraz latarka prawdy świecąca do środka.  Dusza otrzymała też całą masę sadzonek białych kwiatów i mięciutkich traw, aby wzbogacić nimi życie na Ziemi. 

 

Dusza najbardziej uwielbiała pokazywać swoje skarby, używać ich i dowiadywać się, co też jeszcze można z nimi zrobić?

 

Więc kiedy tylko znalazła się na Uniwersytecie, natychmiast zaczęła sięgać do swojego woreczka, w którym trzymała wszystkie podarunki od Miłości. Już jako małe dziecko co chwila sięgała do woreczka żeby sprawdzić, co z niego wciągnie. Ale kiedy wyciągała talenty, słyszała: „Dzieci i ryby głosu nie mają”. Kiedy wyciągała diamenty, słyszała: „no, no, nie spodziewaliśmy się, się że takie coś w ogóle masz, to na pewno twoje?”. Kiedy wyjmowała projektor marzeń, dobiegały ją pełne irytacji głosy: „Zaraz przyjdzie Zdzicho i da ci w pycho”. A kiedy raz wyjęła latarkę prawdy, nikogo już nie było, bo wszyscy poszli do pracy i ważniejszych spraw.  

 

Bardzo często Dusza była krytykowana, wyśmiewana, ignorowana, a nawet atakowana, kiedy tylko sięgała po swoje skarby. Czasem zastanawiała się: „Czy to możliwe, że oni tak nie cierpią tych moich skarbów, bo zgubili własne?”

 

Ale jeszcze gorsze było to, że bardzo szybko przy Duszy pojawił się Cień. Cień przylatywał zawsze kiedy tylko wyjmowała z torebki jeden ze skarbów.  Natychmiast i bez jednej sekundy opóźnienia zaczynał krzyczeć:

„To nie są żadne skarby, to są śmieci! Ty chyba nie masz w sobie niczego ciekawego, niczego wartościowego i jesteś jakaś wybrakowana! Ten twój woreczek jest pusty jak stara dętka i dlatego koniecznie musisz się napełniać talentami innych ludzi, szlifować ich diamenty, pożyczać ich marzenia i od nich dowiedzieć się, co jest twoją prawdą. Bo ty sama, kim ty w ogóle jesteś? Jakbyś była kimś, kto ma skarby, to myślisz, że tak by cię traktowali?”  

 

Dusza coraz bardziej cierpiała i czuła, że nie chce tak żyć. Coraz rzadziej próbowała sięgać do woreczka. A Cień i tak przylatywał za każdym razem, zawsze czujny.

 

Pewnego dnia cierpienie Duszy było tak wielkie, że zaczęła krzyczeć: „Nie chcę żyć!!! Nie chcę żyć!!! Nie mam już siły!” Nie chciała wstawać z łóżka rano i było jej wszystko jedno.

 

Wtedy pojawił się Opiekunek. Opiekunek to był specjalista od dobrych wyborów, przydzielony Duszy jako indywidualny promotor jej ziemskiego toku nauczania. Był uczniem samej Miłości i od niej dowiedział się, jak pomagać Duszy.  Po przybyciu na miejsce Opiekunek od razu zapytał Duszy: „Powiedz mi, co czujesz?”

 

Dusza odpowiedziała: „Boję się, że nie mam nic do zaoferowania. Boli mnie, kiedy Cień krzyczy, że jestem nikim. Wstydzę się, kiedy Cień każe mi być kimś innym, niż jestem. Wstydzę się siebie. I nie chcę już dłużej żyć, bo nie potrafię żyć jako nikt, i nie potrafię żyć jako ktoś inny!”

 

Opiekunek zapytał Cienia: „Cieniu, powiedz proszę, jakie masz ważne powody, żeby tak męczyć Duszę? Czy ty się czegoś boisz, czegoś bronisz?”

 

Cień odrzekł: „Bronię Duszy, bo obawiam się o nią. Przecież Dusza jest zbyt delikatna na taki ból! Ból krytyki, oceny, odrzucenia, nienawiści lub obojętności. Dlatego jestem, aby Dusza już nigdy nie została ukłuta tymi strasznymi kolcami bólu! Jej piękne, białe kwiaty i mięciutki puszek muszą być bezpieczne. To ja sam wolę ją ulepszyć, utłamsić, przeformować i ugnieść, żeby była taka, jaką ludzie będą kochać i lubić, bo Dusza MUSI.BYĆ.KOCHANA!!!”

Wtedy Opiekunek wezwał do rozmowy Miłość i Prawdę.

Prawda powiedziała: „Tak, Cieniu, Dusza będzie cierpieć i będzie ją bolało. Będzie jeszcze wielu ludzi, którzy skrytykują, osądzą, wyśmieją jej skarby lub potraktują ją bez serca. Masz rację, będzie wiele chwil, kiedy Dusza zostanie ukłuta kolcami bólu, które będzie rzucał w nią Cień innych ludzi. Bo taka jest natura tego Ziemskiego Uniwersytetu.”

 

Miłość powiedziała:  „Cieniu, nie bój się o Duszę. Teraz jest pod moją opieką. A ja pojawię się zawsze, kiedy ją coś zaboli. Będę stać przy niej dzień i noc, i obejmę ją, kiedy tylko zapłacze.  Im częściej będę przychodzić, tym więcej miłości otrzyma. Odtąd każdy ból tylko doda Duszy więcej mnie. Możesz już odpocząć, Cieniu.”

 

Wtedy z oczu Cienia popłynęły łzy wdzięczności. Z ulgą przyłączył się do Duszy i od tej pory służył jej radą w kwestiach, na których znał się najlepiej, czyli ziemskiej grawitacji oraz procedur BHP.

 

A Dusza codziennie mogła sięgać do swojego woreczka skarbów i tworzyć bez przeszkód, bo i ona, i Cień poznali prawdę: Wszystko, czego pragniemy, nosimy w sobie. Dlatego jedyne, czego się musimy w życiu nauczyć, to sięgać do własnego woreczka.

 


Daj się zainspirować!

zapisując się na newsletter o miłości do siebie.

Tylko miłość własna w najlepszym wydaniu. Zero spamu.